Carpe diem


19.09.2016 r.
Z dnia na dzień pogoda się pogarsza.
Na dobre odeszło lato, a z wielkim przytupem wkroczyła na salony Panna Jesień. Nie lubię tej pory roku. Otacza mnie taka melancholia i smutek. Całymi dniami siedziałabym zanurzona po uszy w łóżeczku z gorąca herbatką. Wiadomo najlepiej było by z Nim spędzać te zimne dni. 

Kolejna nasza wspólna jesień. Tak patrzę na to zdjęcie i mam ochotę na zmiany. Nadejdą. Już niebawem. Miały być już dziś, ale jak zwykle nikt mnie nie słucha. Trzeba działać przeciwstawnie i na własną rękę. 

Powróciła mi chęć znów rysowania. Tak dawno już tego nie robiłam. Trochę już za tym tęsknie. Szkoda, że to rzuciłam w kąt. Szkoda, że przestałam być w tym dobra jak kiedyś. Nie jestem Picasso i nigdy nim nie będę. Mimo wszystko to kocham. Idealna pora na wzięcie ołówka do ręki. Akurat może coś uda mi się naskrobać na ten konkurs? Gdzie tam ja się dostanę! W życiu ! Tak, rezygnacja na samym starcie - brawo ja! Już i tak próbowałam z wieloma rzeczami, które i tak nic nie przyniosły. To co akurat to jedno małe nabazgrolenie zmieni. 

W te, albo we wte. To zaraz lecę zrobić ciepłą herbatkę. Poszperam ciut w necie i do dzieła. Dzieła z tego nie będzie, ale coś może hahah. Mam ochotę ubrać się w ciepły płaszcz, otulić wielkim, ciepłym szalem i spacerować. Tylko w tym wielkomiejskim szumie, gdzie każdy jest dla siebie obcy. To wielkie miasto jednak czasem w sobie ma plusy. Szkoda, że w nim nie jestem teraz. Będę próbować mimo wszystko. 


Carpe diem Kochani! Póki tu jestem i póki mogę. 





***






















Komentarze

Popularne posty